Spis Treści
Wstęp
W tej części mojej podróży do Tajlandii wybrałem się do Wioski Buakawa, położonej około 60 km na północny wschód od Chiang Mai. Jest to miejsce skupiające się nie tylko na Muay Thai, choć to właśnie trening w tym stylu był moim głównym celem wizyty.
Z Chiang Mai do Buakaw Village dotarłem GRAB-em. Wyjechałem wcześnie, już o 6 rano, aby zdążyć na pierwszy trening rozpoczynający się o godzinie 8. Koszt przejazdu wyniósł około 80 zł, co uważam za całkiem rozsądną cenę, biorąc pod uwagę, że kierowca jechał w jedną stronę około godziny i piętnastu minut.
Oczywiście pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem na miejscu, było wykonanie kilku zdjęć przy pomniku Buakawa. Następnie udałem się do recepcji, która znajdowała się wewnątrz kantyny. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z wnętrza kantyny oraz siłowni.






Kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć.
Po wniesieniu rzeczy do domku oraz odbyciu pierwszego treningu miałem w końcu okazję nacieszyć się samym miejscem. Okolica była piękna i zielona, sprzyjająca odpoczynkowi po treningach, a bungalow, w którym nocowałem, okazał się być bardzo dobrej jakości i w świetnym stanie.
Ku mojemu zadowoleniu mieszkałem sam, mimo że opłaciłem pobyt w opcji grupowej. Podczas mojego pobytu było tam jedynie pięć osób, z czego jedna była chora i nie brała udziału w treningach, co dodatkowo zapewniało kameralną atmosferę.
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z domku oraz najbliższej okolicy.
Galeria Domku



Kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć.
Galeria Okolicy
Z racji tego, że Wioska znajduje się na terenie Parku Narodowego Sri Lanna, zdecydowanie warto zainteresować się okolicą. Za jedyne 300 THB (około 35 zł) można wypożyczyć od ekipy skuter, który umożliwia szybkie i wygodne przemieszczanie się między pobliskimi miejscami.
Mnie udało się odwiedzić m.in. Las Panya oraz kilka okolicznych atrakcji. Niektóre z nich, jak rozległe pola ryżowe z widokiem na góry, zrobiły na mnie naprawdę ogromne wrażenie.
Warto również wspomnieć, że na terenie wioski i w jej okolicy znajduje się sporo zwierząt. Tuż obok mojego noclegu mieszkał bardzo ciekawski konik. Nieco dalej można było zobaczyć farmę ptaków, łabędzie, strusie, bawoły oraz krowy. Przy samym wejściu natomiast znajdowały się dwa bardzo duże — i wyjątkowo głośne — żółwie.






Kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć.
Trening
Jeśli chodzi o same treningi, to — biorąc pod uwagę moje przygotowanie fizyczne — były one dokładnie na odpowiednim poziomie.
Poranne zajęcia zaczynały się o godzinie 8:00 i rozpoczynaliśmy je od półgodzinnego biegu. Następnie przechodziliśmy do pracy nad techniką, siłą lub koordynacją. Charakter porannego treningu zmieniał się rotacyjnie, co fajnie urozmaicało wieczorne, znacznie bardziej intensywne „napierdalanie”.
Od siebie dodam, że poranki bywały naprawdę zimne, co ostatecznie skończyło się tym, że na ostatnim porannym treningu były tylko trzy osoby: ja, Billy oraz jeden trener. Reszta ekipy — włącznie z drugim trenerem — niestety się rozchorowała.
Drugi trening rozpoczynał się o godzinie 16:00 i, podobnie jak poranny, zaczynał się od półgodzinnego biegu — tym razem już w pełnym słońcu.


Kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć.
Od siebie dodam, że trenerzy byli bardzo towarzyscy, pomocni i wymagający, a do tego zabawni – dali nam dużo śmiechu, poświęcili nam sporo czasu oraz pokazali kilka nowych technik. Poniżej ich profile na Social Media:
- Natthakorn Van: https://www.instagram.com/natthakorn_van/
- Done Bandong: https://www.instagram.com/donephk__/
Nasza ekipa z kolei w całości prezentowała się jak poniżej:

Kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć.
Jako ekipa się dogadaliśmy. Wszyscy się nawzajem wspierali, mieliśmy czas na pogaduchy oraz spędziliśmy dużo czasu na wspólnych posiłkach. To jedno z moich ulubionych zdjęć z wyprawy.
Ujęcia z Drona
Podobnie jak w przypadku Ayutthayi, o czym pisałem tutaj: https://travel.wp-doin.com/podroz-do-tajlandii-cz-2-ayutthaya-waty-z-drona/ starałem się uzyskać pozwolenie na latanie dronem nad Wioską Buakawa. Na szczęście, po wymianie kilku maili z władzami parku narodowego, udało mi się otrzymać oficjalną zgodę.
Dokumenty zostały przesłane do mnie w języku tajskim. Poproszono mnie również o okazanie dowodu ubezpieczenia drona, wymaganych dokumentów oraz planu lotu, które musiałem przedstawić w recepcji 🙂
Poniżej zamieszczam galerię kilku ujęć wykonanych z drona. Więcej materiałów znajdziecie na moim Instagramie oraz na YouTube.




Kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć.
Ceny
Za 5 noclegów we wiosce zapłaciłem w sumie 10,000 TBH, co daje ok. 1100 zł. W cenie były:
- 2 treningi dziennie. O 8 rano: 30 minut biegu + tarcza, technika, worki lub siłownia 1h, oraz o 16 po południu: 30 minut biegu + worki, sparingi, technika 1.5h.
- Śniadanie + dodatkowe jedzenie do domu między 9, a 11.
- Kolacja, między 17, a 19.
- Treningi personalne były dodatkowo płatne.
Podsumowanie
Podsumowując, pobyt w Wiosce Buakawa był jednym z ciekawszych i bardziej wartościowych punktów mojej podróży po Tajlandii. Miejsce oferuje bardzo dobre warunki treningowe, kameralną atmosferę oraz świetne otoczenie przyrody, które pozwala zarówno solidnie potrenować, jak i zwyczajnie odpocząć między zajęciami.
Treningi były dobrze zorganizowane i odpowiednio zróżnicowane, a ich intensywność można było bez problemu dopasować do własnego poziomu przygotowania. Dodatkowym atutem była niewielka liczba osób na miejscu, co przekładało się na bardziej indywidualne podejście trenerów.
Ogromnym plusem jest również lokalizacja w Parku Narodowym Sri Lanna, która zachęca do zwiedzania okolicy i daje możliwość zobaczenia zupełnie innej, spokojniejszej strony Tajlandii. Do tego dochodzą bardzo przystępne ceny — zarówno samego pobytu, treningów, jak i dodatkowych atrakcji, takich jak wynajem skutera czy transport z Chiang Mai.
Jeśli ktoś szuka miejsca, w którym można połączyć intensywny trening Muay Thai z kontaktem z naturą i autentycznym klimatem północnej Tajlandii, Wioska Buakawa zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Wypełniając ten formularz akceptujesz naszą politykę prywatności :)